Logo Crimpage

Wywiad z Richardem Palmerem Jamesem

Jest muzykiem. To on grał na gitarze na pierwszej, kto wie czy nie najlepszej płycie zespołu Supertramp. Uważa się jednak przede wszystkim za autora tekstów. A największą przygodą jego życia, jak sam twierdzi, była współpraca w tej roli z zespołem King Crimson. To on napisał teksty do takich kompozycji, jak Book Of Saturday, Easy Money, The Great Deceiver, Lament oraz razem z Johnem Wettonem - Fallen Angel. O nich właśnie chciałem z nim porozmawiać. Mimo wyczerpania kilkugodzinnym spotkaniem z fanami King Crimson zgodził się natychmiast. Usiedliśmy w niewielkim barze w hotelu Inter-Continental. Kelnerka podała dwa piwa...

Jak doszło do twojej współpracy z King Crimson?

John Wetton i ja chodziliśmy razem do szkoły. To było w latach sześćdziesiątych w Bournemouth. Już wtedy bardzo się zaprzyjaźniliśmy. W tym też czasie poznaliśmy Roberta Frippa. I gdy później, w 1972 roku, John trafił do King Crimson, zaproponował, bym spróbował zastąpić Petera Sinfielda, który odszedł wcześniej, i podjął się pisania tekstów dla zespołu. Wiedział, że mam już w tej dziedzinie pewne doświadczenie, napisałem bowiem teksty na pierwszą płytę grupy Supertramp, w której grałem przez kilkanaście miesięcy.

Czego oczekiwał od ciebie Robert Fripp, gdy zaczynałeś pisać dla King Crimson?

Nie wiem. Nie mieszkałem wtedy w Londynie, a w Niemczech, gdzie zresztą żyję do dziś. I kontaktowałem się z zespołem głównie przez Johna. Od niego dostałem taśmy z bardzo jeszcze surowymi wersjami kompozycji, które później trafiły na płytę "Lark's Tongues in Aspic". 1 przez kilka tygodni pisałem do nich teksty. Dopiero kiedy wszystkie utwory zostały nagrane, miałem sposobność porozmawiać na temat owoców mojej pracy z Robertem Frippem.

Easy Money wydaje się sarkastycznym utworem na temat gwiazdorstwa w świecie rocka, w świecie muzyki pop...

Nie, to nie miał być tekst o gwieździe rocka czy gwieździe muzyki pop. To rzecz ogólniejsza, o wszystkich tych, którzy kierują się w życiu najniższymi pobudkami. To taki drobiazg napisany dla zabawy. Wiesz, zwykle twórczość King Crimson odbierana jest z niesłychaną powaga, tymczasem zawsze był w niej obecny element zabawy. Nawet na płytach "Lark's Tongues In Aspic", "Starless And Bibie Black" i "Red", w gruncie rzeczy niesłychanie mrocznych. Także na koncertach. Nawet dla mnie było pewnym zaskoczeniem, gdy przekonałem się, że King Crimson na żywo to nie tylko coś ciężkiego, mrocznego i wydumanego, ale zarazem świetny rock'n'rollowy show. Może trudno to sobie wyobrazić, gdy słucha się albumów, ale tak było.

Zawsze wydawało mi się, że teksty na płycie Larks Tongues ln Aspic wyrosły z doświadczenia muzyka, ale widzę, że byłem w błędzie. "Exiles" można interpretować jako wyznanie artysty skazanego na życie w drodze, ale pewnie i w tym wypadku źródło było inne...

Tak, rzeczywiście. Od dwóch czy trzech lat żyłem już wtedy poza Anglią. I wiesz, to dziwne, ale wystarczyło kilka lat pobytu poza Wyspą, by zerwana została pępowina, która mnie z nią łączyła. Nie czułem się już wówczas Brytyjczykiem, a Europejczykiem. Tak jest zresztą do dziś. Nie czuję się już zupełnie Brytyjczykiem. Może powinienem dodać, że nie czuję się też Niemcem. Jestem Europejczykiem. Z rozmyślań o tym zrodził się tekst "Exiles ".

Jak odczytywać utwór Book Of Saturday?

To rodzaj pieśni miłosnej. Ma on w sobie coś z przeglądania księgi, w która wkleja się zdjęcia, fragmenty różnych swoich dzieł, listy zakupów, wspomnienia, bilety. Nie chodzi o to, że jest to wyliczanka różnych takich rzeczy, a raczej o to, że poszczególne obrazy w tekście zostały jakby przywołane podczas przeglądania takiej księgi. Ten utwór to sięganie do wspomnień o sobie z czasu, gdy było się kimś innym.

The Night Watch to oczywiście utwór o Straży nocnej Rembrandta. Jak narodził się pomysł tekstu na tak niezwykły temat?

Ów obraz zawsze wydawał mi się czymś owianym tajemnicą. Wiesz, kilka lat wcześniej, jeszcze w szkole, poświęciłem wiele czasu studiom nad nim. A w tym czasie nadal próbowałem przeniknąć jego tajemnicę. Owocem był utwór "The Night Watch", jakby niewielki esej o siedemnastowiecznej Holandii i sytuacji Rembrandta jako malarza oraz zadaniach, których musiał się podejmować, aby utrzymać się przy życiu. Problem z "The Night Watch" polega na tym, że nie jestem przekonany, czy rozważania tego rodzaju nadawały się na temat utworu rockowego. Muszę ci zresztą powiedzieć, iż miałem sposobność się przekonać, że dla wielu fanów King Crimson tekst "The Night Watch" pozostał czymś kompletnie niezrozumiałym.

Lament to utwór o sławie...

Tak, to utwór, który mówi wprost o sławie. "Lament" i "The Night Watch" to bodajże jedyne teksty, które powstały wcześniej niż muzyka. Zwykle bowiem najpierw były kompozycje King Crimson, a dopiero później ja dobierałem do nich słowa. Tak, "Lament" to dość melancholijna refleksja nad wszystkim, co wiąże się z tym, że wychodzisz na scenę i zabawiasz słuchaczy swoją muzyką.

0 ile wiem, współautorem tekstu The Great Deceiver był Robert Fripp...

Tak, to prawda. John odwiedził mnie wtedy w Monachium i powiedział: "Słuchaj, Robert napisał taki wiersz i chciałby, aby znalazł się on w tekście jednego z utworów". A ja odparłem: "W porządku, nie ma sprawy". Chodzi o słowa, które stały się refrenem "The Great Deceiver" (Cigarettes, ice-cream, figurines of the Virgin Mary - przyp. ww). 0 ile wiem, są to jedyne słowa, jakie Robert napisał dla King Crimson. Moim zadaniem było stworzenie dla nich oprawy, dobudowanie scenerii. Powstała piosenka satyryczna, taki ironiczny komentarz do wszelkich działań komercyjnych.

Kim jest The Great Deceiver (Wielki łgarz, Wielki Szalbierca - przyp. ww)?

Chodzi o Diabla. Śladów obecności Diabla można się zresztą doszukać w wielu utworach King Crimson.

Nawet w nazwie...

Nawet w nazwie.

Czy Fallen Angel to również utwór o Diable?

Ten tekst napisałem razem z Johnem Wettonem. Najpierw obaj przygotowaliśmy różne wersje tekstu, a później połączyliśmy fragmenty kilku z nich w całość. To rzecz o życiu w wielkim mieście, o koszmarach, w jakie ono obfituje.

W Starless, ostatnim utworze na Red, ostatniej płycie King Crimson, na którą pisałeś teksty, słów jest niewiele...

Tak, ten tekst to zaledwie dwanaście wierszy i dlatego napisanie go było tak trudne. Przygotowałem pięć czy sześć wersji, każda na zupełnie inny temat. Pokazałem je Johnowi, a on wybrał różne fragmenty, dodał coś od siebie i stworzył nową całość. Powstał tekst bardzo impresyjny. Wydaje się, że mówi on o rozczarowaniu pomiędzy dwojgiem bliskich przyjaciół, niekoniecznie kochanków. Jeśli można zinterpretować "Starless", jest to rzecz o rozpadzie przyjaźni.

Czy teksty, które napisałeś dla King Crimson, są dla ciebie nadal powodem do satysfakcji.

Owszem. Wiesz, od tamtej pory napisałem setki tekstów. Jestem dziś zawodowym tekściarzem. Ale tamte teksty powstawały w wyjątkowej sytuacji. Grupa zapewniła mi bowiem całkowitą artystyczną wolność. Dzisiaj coś takiego już się nie zdarza. W każdym razie nie w zespołach, które odniosły sukces na całym świecie.

Czy rozwiązanie King Crimson w 1973 roku było dla ciebie dużym rozczarowaniem?

0 tak. Moim zdaniem bowiem ta czwórka na scenie Fripp, Wetton, Cross i Bruford - była czymś niezwykle ekscytującym. I w moim odczuciu King Crimson w tym składzie miał szansę zaistnieć jako klasyczny brytyjski zespól rockowy. Właśnie to jednak przerażało Roberta. A ponieważ potrafię uszanować jego punkt widzenia, uważam, że miał pełne prawo powiedzieć: "Stop. Ani kroku dalej".

rozmawiał WIESŁAW WEISS