Szczerze powiem, że najmniej z tego grona luibę głos Wettona mimo tego, że śpiewa bardzo uroczo w Starless. Jednak nie jest to dla mnie osoba niezastąpiona, jeśli chodzi o głos. Wole słuchać jak gra na basie. Adriana ostatnio bardzo polubiłem jako osobę po obejrzeniu Baby Snakes. Głos tez bardzo lubię podobnie jak fenomenalno grę na gitarze więc w moim rankingu zajmuje on trzecie miejsce. Później Greg Lake. Nie będę go chwalił za wokal w Schizofreniku, bo tam praktycznie każdy mógłby zaśpiewać, ale już Epitafium jest na prawdę znakomicie wykonane, jeśli chodzi o wokal.
Gordon Haskell i Boz Burrell zbyt krótko zabawili w KC by byc w naszych łaskach
Nie liczy się ilość ale jakość

Może długo nie byli ale pozostawili po sobie dwie fenemenalne płyty, do których głos, jak już wcześniej wspomniałem, pasuje idealnie.