Autor Wątek: Yes  (Przeczytany 5484 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Suchar

  • Koneser
  • Nowy użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 19
    • Zobacz profil
Yes
« dnia: 09 Listopad 2010, 21:40:55 »
Pozwolę sobie założyć temat o jednym z największych prog rockowych zespołów obok lidera tegoż gatunku King Crimson :P Jeśli chodzi o albumy studyjne (bo te uważam za najważniejsze dokonania każdego zespołu) to według mnie Yes skończyło się po Dramie która już była płytą o wiele słabszą od takich dzieł jak Fragile czy Close to the Edge ale były na niej jeszcze widoczne elementy prog rocka którego na gniotach takich jak big generator itp. kompletnie zabrakło. Co wy sądzicie o tym zespole czy ktoś w ogóle słucha muzyki Yes???

Offline Natalie

  • Wampiryzator
  • Nowy użytkownik
  • ****
  • Wiadomości: 36
  • Płeć: Kobieta
    • 10189637
    • Zobacz profil
Odp: Yes
« Odpowiedź #1 dnia: 10 Listopad 2010, 00:01:46 »
Chyba większość fanów KC słucha też Yes ;)
W ogóle to forum wydzieliło się z forum Hammilla/VdGG "Ship Of Fools" (ma taką samą administrację), gdzie o Yes już trochę pisaliśmy, były chyba nawet różne głosowania.
Oto link:
http://vdgg.art.pl/forum/
W działach o innych wykonawcach coś o Yes się znajdzie.
Ja uwielbiam "stary" Yes, popowych gniotów nienawidzę.
The artist knew their faces well
The husbands of his lady friends
His creditors and councillors
In armour bright, the merchant men

Offline Hajduk

  • Koneser
  • Nowy użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 43
    • Zobacz profil
Odp: Yes
« Odpowiedź #2 dnia: 12 Listopad 2010, 00:03:21 »
Tak się składa, że pierwszego listopada przywiozłem od rodziców dwie pierwsze płyty Yes (bo chodziły za mną od dawna) - i przyznaje, że sluchało mi się ich znakomicie - mimo, że nie uważam, że są to arcydzieła.
Kilka refleksji:
1. Zdecydowanie dwie płyty grupy weszły do kanonu muzyki rockowej. "Fragile" i "Close To The Edge".
2. Ja zawsze wyróźniam cztery, które warto polecić na pierwszy ogień. Debiutancki "Yes" za urok, ambicję, młodzieńczość i świeżość (mimo wyraźnych odniesień do grupy Vanilla Fudge), "Fragile" i "Close To The Edge" jako najwybitniejsze w dyskografii, błyskotliwe, skomplikowane, grane z rockowym drivem, dojrzałe; oraz "Going For The One" jako zwięzłą rekapitulację dotychczasowych pomysłów, pewne podsumowanie zawierające bardzo ciekawe kompozycje (i urokliwą piosenkę "Wonderous Stories" i epickie "Awaken").
3. Oczywiście godne polecenia są: "The Yes Album", "Tales From Topographical Oceans", "Realyer" i "Time And A Word"'
4. Pierwszym utworem Yes jaki słyszałem był "Owner Of A Lonely Heart" (bardzo dobry riff i niezła piosenka). Miałem wtedy 10 lat.
5. Generalnie od albumu "Tormato" było już średnio, a potem coraz gorzej. Lata osiemdziesiąte należy pominąć. "Drama" to próba powrotu do "wielkiej formy".
6. ABWH było dla mnie wielkim rozczarowaniem. Płyta "Union" jeszcze wiekszym.

Offline Tamara

  • (Тамара)
  • Administrator
  • Użytkownik
  • *****
  • Wiadomości: 53
  • Płeć: Kobieta
    • Zobacz profil
Odp: Yes
« Odpowiedź #3 dnia: 12 Listopad 2010, 00:15:59 »
Niektorzy fani nie lubia "Tales From Topographic Oceans", ale ja bardzo lubie.
Poza tym prawie zgadzam sie z Hajdukiem, poza "Owner Of A Lonely Heart", bo to u mnie wymioty powoduje, ale tak generalnie to nie jest zle teoretycznie :)
« Ostatnia zmiana: 13 Listopad 2010, 18:44:27 wysłana przez Tamara »
You are gone
and I am with you:
this will never come again.

Offline Suchar

  • Koneser
  • Nowy użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 19
    • Zobacz profil
Odp: Yes
« Odpowiedź #4 dnia: 12 Listopad 2010, 01:55:49 »
Jeśli chodzi o "Tales From Topographical Oceans" to moim zdaniem jest to najtrudniejsza w odbiorze płyta Yes. Ogólnie uważam że jest to album na którym jest mnóstwo dobrych pomysłów ale czasami trochę za mało skonkretyzowanych. według mnie płyta powinna trwać 40 minut a nie 80 w wyniku czego muzyka byłaby konkretniejsza i bardziej przemyślana ale i tak mimo wszystko lubię ten album :)

Offline Hajduk

  • Koneser
  • Nowy użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 43
    • Zobacz profil
Odp: Yes
« Odpowiedź #5 dnia: 12 Listopad 2010, 23:14:34 »
Jeśli chodzi o "Tales From Topographical Oceans" to moim zdaniem jest to najtrudniejsza w odbiorze płyta Yes. Ogólnie uważam że jest to album na którym jest mnóstwo dobrych pomysłów ale czasami trochę za mało skonkretyzowanych. według mnie płyta powinna trwać 40 minut a nie 80 w wyniku czego muzyka byłaby konkretniejsza i bardziej przemyślana ale i tak mimo wszystko lubię ten album :)

"Tales From Topografic Oceans" to "najbardziej kontrowersyjna płyta Yes. Najbardziej polaryzuje odbiorców. Znam wiele osób, dla których jest to absolutne arcydzieło i szczyt osiągnięć Andersona i spółki, oraz wielu, którzy uważają ten dwupłytowy album za największy gniot w ich dyskografii i szczyt pseudohipisowskiego bełkotu.
Ja zgadzam się z Rickiem Wakemanem, że album zyskałby na spójności gdyby go skrócić do 50-60 minut (przypomnę, że pierwotna wersja "The Revealing Science Of God" trwała 28 minut) a i warstwa literacka mnie nie przekonuje (na szczęście teksty Andersona są w dużej mierze poezją lingwistyczną - i ciekawie się ich słucha dla samego brzmienia ciągu sylab - vide strumień świadomości otwierający "The Revealing Science Of God"). Z jednej strony "Oceany" urzekają mnie swoją mnogością tematów, wątków, kalejdoskopową barwnością oraz wielką ambicją. Z drugiej strony męczą brakiem umiaru, przeładowaniem, dłużyznami i ocieraniem się o mielizny. (Pro forma: spokojnie w skupieniu i z pelną uwagą zdarza mi się słuchać VIII Symfonii Brucknera (ok.80 minut), lub VI Symfonii Mahlera (87 minut) - a więc nie o długość, stopień skomplikowania czy rozleglość tematyczną tu chodzi). W pewnym sensie powtarzają schemat formalny suity "Close To The Edge" (szybkie i pełne dramatyzmu części skrajne - wolniejsza i refleksyjna część druga - z  wtrąconym pastoralnym bardzo wolnym tematem jako część trzecia) - tyle, że jest bardziej rozbudowane. "Close To The Edge" jest "skondensowane". Obudowane w naturalistyczne wprowadzenie-wstęp, które pełni funkcję również kody, ma przejrzysty schemat. Forma sonatowa z dobudowanym dramatycznym wstępem oraz wtrąconą pastoralną częścią wolną (I Get Up, I Get Down).
 
Podobny przypadek to "Brain Salad Surgery" Emerson, Lake & Palmer. Też polaryzuje słuchaczy.
A "Owner Of A Lonely Heart" to naprawdę dobry rockowy kawałek. Choć moim zdaniem powinien być podpisany jako Cinema. Przy okazji, czy ktoś zna nagrania demo formacji XYZ (Squire, White i Jimmi Page) z 1981 roku?
 

Offline Suchar

  • Koneser
  • Nowy użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 19
    • Zobacz profil
Odp: Yes
« Odpowiedź #6 dnia: 13 Listopad 2010, 02:32:37 »
Ja nie znam ale przyznać muszę że skład ciekawy :)

Offline Sebastian Winter

  • Wampir
  • Użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 56
  • Płeć: Mężczyzna
    • 15788940
    • Zobacz profil
Odp: Yes
« Odpowiedź #7 dnia: 14 Listopad 2010, 12:20:13 »
ja Yes calkowicie uwielbiam- dla mnie jest to jeden z najwybitniejszych zespolow Prog rocka- i jeden zniewielu ktory w znakomity sposob polączyl muzyke stricte rockową z klasyką czego dowodem sa takie arcydziela jak Close to the edge czy tez Fragile.....generalnie Yes lykam w calosci lecz najwazniejsze plyty to:
 
1. Close to the edgee- poruszająca plyta a za organową partie Wakemana w srodkowej czesci suitu Close....dalbym sie pokroic
2. Fragile- Heart of the sunshine do dzisiaj targa mym sercem
3. Relayer- bardzo jazzowa plyta ( vide Sound chaser)  i chyba najtrudniejsza plyta Yes w odbiorze
 
wymienilbym jeszcze Going for the one- za przepiekną suite Awaken, no i za Turn of the century
Tormato jest juz takie sobie i przyznam sie bez bicia ze bardziej odpowiada mi Drama choć tam nie ma Andersona :)
 
PS: nawet cyferki mają kilka fajnych momentow- jak Hearts czy tez Cinema....a Big G niestety byl zupelną porazką
z pozniejszych plyt Yes zupelnie sluchalne sa Talk i Ladder
What can I say when, in some obscure way,
I am my own direction?

Offline Wobbler

  • Koneser
  • Użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 94
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Yes
« Odpowiedź #8 dnia: 29 Grudzień 2010, 16:25:07 »
Cyferki, Big Generatory i inne płyty lat osiemdziesiątych nadają się do kosza. U mojego znajomego wszystkie leżą zafoliowane (zna je wcześniej z winylów).

Moje ulubione płyty YES to Topograficzne oceany, Relayer, Going for the One, Close to the Edge i Fragile. Bardzo też lubię koncertowe wersje z Keys to Ascension 1 i 2 (studyjne utwory na tych płytach nie są najgorsze)
Parę lat temu byłem z resztą na koncercie YES w Pradze (pełny skład z Wakemanem) i wrażenia niesamowite. Ich koncert to jakby znaleźć się w jakiejś bajce.

Offline kpt. Nemo

  • Koneser
  • Nowy użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 5
    • Zobacz profil
Odp: Yes
« Odpowiedź #9 dnia: 11 Luty 2011, 22:36:15 »
A ja się przyznam, że poza nieszczęsnym Owner of a Lonely Heart, to Yes w ogóle nie znam. Za każdym razem gdy miałem przesłuchać którąś z ich płyt, łapał mnie paraliżujący strach przed ich wokalistą - przecież to ten sam koleś, który grał z Vangelisem! Jak taki głos może pasować do tak ambitnej muzyki. No i zawsze wychodziło na to, że Jon wygrywał ze mną przez walkower. Mam teraz ferie więc może jednak uda mi się coś przesłuchać. CO byście polecili na pierwszy kontakt, żeby nie uciec z piskiem chcąc nie chcąc naśladując wokalistę?

Offline Sebastian Winter

  • Wampir
  • Użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 56
  • Płeć: Mężczyzna
    • 15788940
    • Zobacz profil
Odp: Yes
« Odpowiedź #10 dnia: 12 Luty 2011, 19:48:46 »
A ja się przyznam, że poza nieszczęsnym Owner of a Lonely Heart, to Yes w ogóle nie znam. Za każdym razem gdy miałem przesłuchać którąś z ich płyt, łapał mnie paraliżujący strach przed ich wokalistą - przecież to ten sam koleś, który grał z Vangelisem! Jak taki głos może pasować do tak ambitnej muzyki. No i zawsze wychodziło na to, że Jon wygrywał ze mną przez walkower. Mam teraz ferie więc może jednak uda mi się coś przesłuchać. CO byście polecili na pierwszy kontakt, żeby nie uciec z piskiem chcąc nie chcąc naśladując wokalistę?





Polecam: Close to the edgee, Relayer i Fragile- na poczatek te plyty sa najlepsze- poza tym Close jest skończonym arcydziełem i wstyd tego nie znac
What can I say when, in some obscure way,
I am my own direction?

Offline Sebastian Winter

  • Wampir
  • Użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 56
  • Płeć: Mężczyzna
    • 15788940
    • Zobacz profil
Odp: Yes
« Odpowiedź #11 dnia: 12 Luty 2011, 19:49:34 »
i jeszcze Going for the one- bo tam jest przepiekne Awaken [ok]
What can I say when, in some obscure way,
I am my own direction?

Offline Wobbler

  • Koneser
  • Użytkownik
  • ***
  • Wiadomości: 94
  • Płeć: Mężczyzna
    • Zobacz profil
Odp: Yes
« Odpowiedź #12 dnia: 09 Marzec 2011, 13:15:16 »
Ja na początek polecam Keys to Ascension 1 i 2. Jest tam większość najlepszych utworów YES zagranych na żywo i w bardzo dobrej jakości dźwięku. Wydaje mi się, że lepsze wykonania niż wersja studyjna. Jeśli chodzi o studyjne płyty to ja zaczynałem od Relayer i Tobie też polecam. Muzyka trudna, ale jeśli siedzisz już jakiś czas w KC to nie będzie źle. Myślę, że jedyne co może odrzucić to głos Andersona, tego albo się lubi albo nie. Ja należę do tych pierwszych akurat. Cyferek i innych Big Gerenatorów unikaj jak ognia.